kiedy jesień pyta o barwy supłasz liny na moich myślach znów się zakradam po cichutku zakłócony czerwienią twojej pomadki pod powierzchnią serca białe noce choć opadają liście nagie gałęzie zapalają gwiazdy kiedy trzec...
Utwory
w poszukiwaniu drogi zapach miłości i konwalii zatańczmy miła jeszcze raz po życia kres od milczenia do krzyku wśród szeptów wskrzeszając wędrówkę dłoni zniewoleni nie pragnę więcej jedynie to co twoje palcami odnaleźć...
przed oczami trzeci maska ptaka czekając na windę powoli zatraca skrzydła sielanka wzlotów w kierunku twojego słońca stała się niczym ikarowy lot obojętność przypomnij sobie miłość na jeden drugiego zabrakło nam noc...
z punktu widzenia depresji podszyte pożądaniem strwożone słowa pisane o świcie to przemeblowania w obłędzie dozowanym ot taki walc w chmurach bez powrotu i końca tańczony przy nutach bólu istnienia po nocy pełnej pośredni...
spięci jedna klamrą jak spóźnieni przechodnie próbujemy odnaleźć zagubieni z zamkniętymi oczami czekając na jutro pośrodku dnia szukamy nocy głodni pragniemy świeżych owoców ale sad bywa dziki najbardziej lubię kiedy c...
w zgięciu twojego ramienia układam to co pozostało ulotność chwil tęsknoty las ciszy na pustyni pożądania taki bezpieczny kiedy odkształcasz moje myśli co dalej? maluję sny w kolorze domysłu twoja siła potrzebuję jej...
jestem na ciebie bardziej chory od cywilizacji pachniesz zbożem i chabrami świat twoich zwierzeń widzę na co dzień w swoim oknie prócz stabilności emocjonalnej dajesz mi wszystko pragnę jeszcze ponad to jeszcze i więc...
dałem się ponieść z niedowładem w zrozumieniu teraz kubłem zimnej wody odchudzam myśli z kukułczych gniazd studzę bezsenność ukrytą w prześwitach poszycia wiesz najlepiej że nie tak łatwo być gwiazdą ale to już było s...
spacerujemy aleją kasztanów trzymasz moją dłoń a ja odkrywam w szalonych wizjach bez możliwości odwrotu niepowtarzalność zwykłości wiem nie jestem idealny ty też nie należysz do cierpliwych czasami zdarza się nam rysować k...
czujesz jesienne wibracje zamknęły wrota za stadem dzikich gęsi uciekają tam gdzie na nowo zapalają się światła złudzeń zanim zrobi się zupełnie cicho o czwartej nad ranem porozmawiam z księżycem zapytam dlaczego miłość...
wspinając się po podłodze wyczekałem sobie przyzwolenie kiedy na imię dałaś mi nikt i jak tu teraz się z tego wyleczyć nie potrafię przesłonić ci świata w każdym razie zieleni ogrodu nie potrafię a wokół wszystko kwitni...
w milczeniu piszesz listy a następnie drzesz na strzępy bez ram jesteś taka wymowna na pewnej wysokości było minęło zniecierpliwienie czułych słówek z wadą wymowy na gwałt potrzebna
nim nadejdzie jesień wyciągnij dłonie na chwilę wpadnij po ogień przyspieszone tętno słońca zostawi ślad mimo deszczu kochanie nie boli ale też nigdy nie przechodzi nawet w kuchni w samych podkolanówkach jesteś bardziej wiosenn...
po drodze do niej stanął dopiero na dziewiątej stacji z punktu widzenia konia nie był to udany postój jednak dobrze że w ogóle przynajmniej dotarł
pewnego wczoraj mówiłaś o jutrzejszej wiośnie dzisiaj ilu prócz nas nie przeszło przez jej bramy doczekawszy seksu na mrozie paradoksalnie jesień przekonuje że bliżej nam do nocy
pyszne śniadanie rogale i różane konfitury podajesz zjawiskowo niewyspana wspominając brak grawitacji kiedy moja ziemia kończyła się na twoich ustach dla takich warto
obraz który zasmuca puste dłonie na linii kontaktów werbalnych nie będzie stanowił bezdechu na pustyni gdzie czas się zatrzymał jest jedna szansa twoje oczy spójrz na krople tęczy pod nogami kiedy woda wystąpi z brzegó...
podglądam zanik przez sztachety powietrze pełne deszczu niebo odbija się w kałuży w codzienności godzina ognisk spala kolory na liściach i to jak ano tak że jebie w całej okolicy nadgorliwi grabią pożegnania jak na sr...
wyznania na przekór to część mojego wędrowania w półmroku za wcześnie na podróż przy kawie wspominam pierwszy poranek taka sobie tam miłość fałszywy alarm ameno chciałoby się powiedzieć zachmurzyło to mało daleka droga...
za bramą najcichszych przedmieść każdy kiedyś przez to przechodzi w samo południe światłem podtrzymuję pamięć przez okno patrzy ktoś kto kocha żyć w pokoju sieć samotności deszcz nie zmywa nawet przed snem cichych ws...