wszędzie blisko gdy do rana daleko nocne miasta gdziekolwiek pójdziesz niepowtarzalny klimat złych miejsc standardy piękności wypaczone do maksimum z przyszłością pijanej miłości w różowych okularach pokuszenie na...
Utwory
w ogrodach widać już jesień w dłoniach trzymam ciepło na wypadek zimna w twoich oczach zakwitły kiedy zapomniałaś o wiośnie
przez głęboki sen zbudzona zorza poza czasem i zimna kawa tuż za nią pozostał wielokropek miłość
odbiło ci czy co kwiaty we włosach i molekularna obojętność przecież czekam jak nigdy dotąd zakwitły w ogrodach
stoisz tak blisko nie rzucam kamieniem jak nieproszony gość tylko jestem przechodniem do zielonego przylądka nadziei niedaleko po drugiej stronie zamykam oczy rzeka nie umiem pływać w twojej wodzie
nie szukaj mnie na końcu zdania ubranego w złoty płaszcz po przecinku w dziurawych dżinsach podróżuje się prawdziwiej aby niczego nie żałować idę w zapachy łąk tam gdzie rosła dzika jabłoń amnezją oczu wzrosły kwiaty pe...
jak ćma po drodze do światła w salonie o zapachu świec popełniam samobójstwo o północy w tobie a ostatnio nawet sobą cały w skrzydłach i wcale nie chcę umierać czerpiąc siłę z głębokości stworzenia
powinien być bogaty jak Rockefeller przystojny jak Robert Redfort silny o tak silny jak Pudzian ale przy tym jakże czuły niczym Janusz L. Wiśniewski no i męski oczywiście męski jak gladiator aczkolwiek oddany jak pies...
śnisz mi się obco lodowata krzyczysz chłodem jak królowa śniegu proszę o ciszę nie pozwól mi być takim
twarzą do kamienia słyszysz w oddali tchnienie skrzydeł zacisnęło gardło zanim położyłaś się spać granice snu zacznij od początku drżeniem spotkanych palców policzymy piegi na piersiach przekraczając granice
z mgły nadeszłaś i w mgłę obrócisz to wszystko odejdź patrzę na las zanim spadną liście oczami drzewa czekając na swoją kolej a ty zbierasz zioła na niedzielny rosół zróbmy to odświętnie lecząc sny z ostatnich złudzeń...
proszę pani korepetycje z nocy nie są mi potrzebne kiedy za dnia możemy być dumni z tego że jesteśmy
na łące kiedy na kwiatach zakurzone słowa nie sprzeciwiam się światu potrzebuję tylko papieru mimowolnie nie przegapiam latawcy podążając gdzie nie byłem gubię oczy taki ze mnie chłop a jak tu ładnie tytuł utknął g...
czujesz chłód spowodowany brakiem do domu wracam bezdomny zaprzyjaźniam się z cieniem nagie dłonie dostrajają radio uciekam w sen nie pomaga sto uczuć w pustej butelce zabrałaś mi oczy podaruj pióro które poruszy zie...
niezwykłość to matnia po drugiej stronie mnie preludium ciebie nowy artyzm gdzie przemilczenia są obecne bardziej niż nieobecności banał ale jakże w szponach aromaty telenowel to lekcja życia kartka z otoczenia destruk...
luster mało mam dość achów i ochów a ty patrzysz łania odbita w załamaniach kryształu mało ale nie ty nie ciągle coś jakieś pryszcze których nie ma wycena skóry nigdy przecież nie byłaś bufetową w zapadłym hotelu...
utytłany w soku malinowy prosto z saturatora nie wiedziałem że wierność to tylko formułka łgarstwo cisza w hałasie spacerem po wyblakłych arrasach z łaską kobiety sprzedającej mięso świń bawołów i psów podałaś mi kebab...
sylwek och sylwek jak ja rozumiem te pierdolnięcia dla niepokapu spokoju ducha i chociaż żeby szczupła a ona nie ciągle swoje ja jebię a raczej chciałbym kolesie od najlepszego do najgorszego ale zawsze pod ręk...
życie to jest teatr nic nie mówisz sporo gadasz życie to nie tylko kolorowa jesteś blada życie to nie tylko to nie tylko taka gra przy zamkniętych i zdziwionych brwiach twoja łza ty i ja teatry to są dwa ty i mgła ty...
poukładałem twój świat według własnego widzimisię a ono nie było kompatybilne poukładałaś również według mnie jak ja kompatybilnie zaślepiona