nieumiejętność kochania wcale nie jest a przynajmniej nie powinna przecież wiesz bo jak nikt potrafisz
Utwory
są takie dni że rodzina podtrzymuje ach ty w kolorze karminu paznokcie którymi drapałaś życie dysonans bo co jeśli są takie dni że nie ma obok dobrej kobiety na odległość bliższą niż stukot obcasów
twoja ziemia senność to tylko dzień który kiełkuje nocą przeszłość pomiędzy ciszą a ciszą wielka wygrana chodź trzeba już wracać daj mi rękę po to żebyś była bezpieczna śmiech jest lepszy niż płacz jutro asteroida...
metamorfozą upraszam sobie jak to ja nic nie mówię przecież wiesz najlepiej jak to jest a czy pytałaś kiedyś gniazda czy mu jest obrze tak siedzieć poskładanym z myśli i nic nie mówić tylko patrzeć od dołu i widzieć wylęg...
wygrywasz u stóp piramid uwięziona w rzeczywistości anomalia odgłosów ciemności coś więcej światło jakże motyl bardzo wzniósł skrzydła kiedy odchodziłem od zmysłów w wolnej formie szczęście a ty śpisz obłąkana oczek...
pytałem kamieni milczały jak grób obok słowa jak zasuszony liść tylko spdł bo jesień ta pani zawsze przypomina w porę że już czas nostalgia podczas lotu balonem a chciałem przecież tylko wznieść z tobą na wyżyny mów...
zrzucił maskę i jest bez maski nikt nie kuma między klinem a klinem kino i nikt nie wie czekając na sen co się wyrabia w warzywniaku tuż za rogiem pani ala sprzedaje marzenia po pięć za sztukę na zeszyt daje a n...
nutella na dzień dobry osłodzić ci życie pytam tylko bo jadę do bioedronki po kropki i mogę też aha to może potrwać jakieś pół godziny ale obiecuję tak się umówmy że osłodzę jak wrócę
nic nie jest ludzkie zanim stanie się obce dobre uczynki będą nagrodzone powiedział w przypływie chwili naprawdę zaprawdę powiadam wam prędkomówny przeca powiedział ten chłopak to świr dla zasady przeca z długimi...
wyrzuciłaś telefon nie lubię gwiazd każdy lubi bardziej od nich samego siebie nie lubię kocham ciebie a nawet patrzę w to niebo jak w lustro i przenikam ale to nic w porównaniu dzwonię teraz wiesz że...
powoli wiesz jak to jest kiedy trzeba zanurzyć oczy w gniazdach brakuje ptaków a lasy kwitną na czerwono mówiłaś że przed nami skrzydła jedynie rozpostarte już wtedy nie uwierzyłem w latawce wiatr porywał zbyt gwałtow...
ucz się nie twierdzę że robię postępy ale wiem o czym piszesz a przynajmniej pustynie życia bywają wredne wydaje mi się odmęty ode mnie trzeba chcieć chociaż odnoszę wrażenie że wzięło mnie na pająki nie musisz n...
życie pobiegło to nieco usztywnia procedury swoją drogą niestety moją pozycję myślę tak sobie raczej kiczowate czwarty raz niestety kwadrylion powtarzam osiem miliardów temu mogło się zdarzyć ale skoro lat nocą było n...
bądź kiedy chcę być farbą na kolanach usiądź odpocznij troszeczkę przytul ten kolor śni mi się po nocach cały czas za dnia z grubsza zielony dawał nadzieję na coś więcej oczy drewniane zalej pokryj mnie nie bój...
w kraciastym płaszczu z kołnierzem blond ubrane babskie gadanie wtem pocałunek nie wiedzieć skąd gadanie w mig rozebrane
cztery świece solarium spłoszonych myśli jaka samotność taka tęsknota nie śpiesz zagubiona terytorium poety obejmuje lęki przytul
las na piasku na krawędzi liści siadam do stołu mój dom zbudowany z bali po cichu bez fundamentu w stuprocentach celulozy najtrudniejsze są drzewa
w sąsiedztwie wiosny kamień rodzi trudną miłość latem nie martwię się o formę przestaję mierzyć ilością oddechów przesypując piasek mnogością chwil zahaczony o jesień której żadne kolory nie uzdrowią robię cięcie zi...
bliżej boga nie tylko krajobrazy dziesięć owieczek wszczepionych w trawę z wiarą na wypas po drodze do nieba
na niepogodę gałęzie moich drzew poznają smak zaspokojenia chłonę wilgoć oswajany deszczem w parku jest cicho a ty rozgościłaś się w kroplach