zieleń łąk pasie pejzaż głodnych oczu popielaty brąz pól zaoranych ma jakieś znaczenie ślady na ścieżkach drogach barbarzyńskich soczyste stawy żyją ryby pływają szare kaczki przydomowe rowy skąpane w wodzie zielonych żab l...
Utwory
wyjeżdżam na jakiś czas zostawiam ciepło na dłoniach dotyk w pamięci smak ust telepatyczny błękit w oczach będę wiatrem wodą musnę włosy tańcem boso
drobny deszczyk po ciele gładzi jeszcze ciepłe zrosi szare trawy listek z drzewka odpadnie spadanie swobodne pod butkiem zaszeleści pęknie gałązka pod naporem pod ciężarem echo poniesie głos borem lasem...
człowiek marna istota pragnie żyć za długi dzień biegiem przez sen sawanna nieprzyjazna poluje na zwierzynę ciągły głód zmusza wygania w pole wygania do lasu zmysły wyostrzone nieufność nawet do bliskich...
nie mieszka Bóg w betonowych blokach przy klatkach stopień w domofonach głos świadków Jehowy drżący przypomina o końcach świata on jednak nie nadchodzi w sercach robak toczy alkoholem zamroczony w oknach słabe...
telepatycznie widzę błękit w oczach słowa zbędnością wyrażają cię postać nade skromna podoba się wyjeżdżam na jakiś czas wyobraź sobie ciepło na dłoniach dotyk w pamięci smak ust wzajemności brakiem zastąp ciepłą czek...
dzisiaj chcę naprawić świat kilka kluczy w garażu mam podkręcę śruby wszystkim wam nagwintuję rury sprawdzę stan przed idę własna drogą kilku kumpli mam ufałem sobie sam nie pomożesz mi każdej nocy sztorm zatapiam...
widzisz mnie zaczynam płonąć spalam się na popiół brakuje tchu serca rytm układa do snu zakochane dłonie pod głową zrób ze mną co zechcesz podpal ten ląd bym odpalił się petarda uczuć emocje na wodzy jeśli...
pociąg nie przyjechał wymarły potworny peron zegar wybił dwunastą wyczekałem się przez dzień wybacz płakałem dziś nie wystarcza mi twoich słów i żartów śnisz sen gdzieś daleko śpię niespokojnie myśl o tobie zabij...
jedziemy przez życie nie w góry przed nami Mazury ciepłe letnie noce komary dym na wodzie mgły nad łąkami z lasu śpiew ptaków nad wodą czarne kormorany smak piwa smak twoich ust grill szary popiół się szkli kie...
upadłem nieraz ciężko powstać papieros ostatnim gwoździem w desce trumny brukowana droga On i ja naprzeciw odwiedzin Bóg dał znak prosiłem odwołać ucztę by cieszyć się z wami na ziemi
najgorzej gdy rano papieros z kawą smakuje jak ostatni gwóźdź do trumny demony dnia słudzy słońca układają szare zimne kostki brukowe pod moje stopy jutro przestanę się bać bo wczoraj byłem inny nocy pozwól śni...
leżą kłody dwie laski po boku pociemniało nadchodzi księżycowa noc z ochotą biorę się do roboty pomyślę po
gałki mocno osadzone w oczodołach niezaspokojone wytrzeszczem w ekran treść bez sensu programuje buraki czerwone na obiad na sałatkę z kieszeni wyciągam piątaka kładę na zimną ladę proszę o łyk śliny piwa za...
naprawdę nie potrzebna jesteś by zgrzeszyć nie żałować nie kochać płakać szlochać zostać skałą w ostatnie dni rozpłynąć się z wodą ulecieć z wiatrem jak ptak być niewinnym jak niemowlę skąpane w grzechu pi...
czasem trzeba paść na kolana pod sobą dłonią dotknąć ziemi (nie oszukujmy się tam podążamy) przekląć wypluwając z ust brudną krew by nabrać sił
bez alkoholu da się żyć ale po co odwieczna walka z ukochaną w dłoni z pełną szklaną whisky słomkowy kolor jak twoje włosy o zapachu strutych myszy kocham was urojone myśli zapić insekta pogrążyć żal jak dobrze się śpi...
życie to walka walkę mam we krwi nie szczędząc jej w ostanie dni
zimno wody na ciepłej dłoni rozświetla poranne mgły na łąkach śpiew żurawi odlecą bez naszych spojrzeń wiatr rozgoni szary dym z ogniska serce zaboli powiedz że mnie wolisz