… podeszła bagnem pachnąca panna do narzeczonego byłego o twarzy bledszej od trupa pełnej strachu lęku wygłodniałego usta drżały ledwo łapiąc oddech jak ciśnienie z bulgoczące wody wypychały resztki powietrza przez szc...
Utwory
już cię dotykam nie cieleśnie a oczodołami nie przespana noc w pociągu między krzyżówkami skończyła swój bieg co teraz nadal mnie kochasz czy jak zawsze pomiędzy interpunkcjami muszę odejść na tor z którego nie ma...
wstała panna niedoszła żona po lat dwóch nieistnienia miała koszmar w oczach i plan zrodzony z potępienia przebudzona w nagiej czystości odziana twarzą szpetną wyszła z bagien czeluści niosąc noc jak weselny welon szła...
choć stopy gołe nie depczcie stokrotek uderzają siłą kamienia jeden ich bukiet dany tej jednej osobie rodzi bezcenne wspomnienia i gdy już się zdarzy że staniecie przed łąką gdzie będą tańczyć miłością i wiatrem sami o...
kiedy pytasz czy odprowadzę do domu spóźniam się o dzień za wcześnie mimo to wybaczasz z uśmiechem mówiąc że na pewno będzie ten jeden raz po którym nie zechcę wracać tylko nie wiem czy znajdę tyle odwagi by zaproponować...
zapleć i zostaw dla mnie to wystarczy ten obraz żyje tylko wtedy kiedy się go podziwia nic nie mów rozmowa trwa dalej choć słów brakuje rozumiem każdy odcień wyrazu kreśląc pędzlem przenikam jak igła linia za linią spł...
znajdziesz mnie w miejscu gdzie gwiazdy zasypiają skrywając swój blask pod lustrem wody gdzie niebo unosi ziemię spod kopyt koni a anioły tańczą siejąc mgłę skrzydłami znajdziesz mnie w miejscu gdzie Bóg rozwiesza...
zamieniłem klepsydrę na butelkę wina teraz to ja w wąskiej szyjce czas mogę zatrzymać i poczuć smak cierpkiego doznania jaki pozostał po zapachu kochania świat niech idzie dalej ciągnąc za sobą lata eliksir młodości ze mną...
mam jaja i brodę kobietą być nie mogę choć piersi rosną od nadwagi żaden facet nie zwraca uwagi może zaśpiewam na eurowizji pokażą to w telewizji a wtedy rzecz jasna ma d.upa nie będzie ciasna flesze w nią wjadą dogłębnie...
dlaczego o mnie pytasz jeszcze tydzień temu chciałaś zapomnieć definitywne żegnaj miało już swój początek i koniec po co zaczepiasz przyjaciół oni nie do nas należą zbyt podzieleni między rozmowy i Bóg wie jeszcze o czy...
tam dokąd idę nie dolatują ptaki niebo zbyt rzadkie dla skrzydeł tam dokąd idę sny dojrzewają stając się prawdą a oczy milkną tam dokąd idę nie ma strachu a szczere serca nie muszą krzyczeć tam dokąd idę kwiaty...
przenikam lustrem i wykrzyknikiem ja wymaz sensualistycznych zmysłów jestem zapiskiem dymem korozją egzystencji myśli jestem marnotrawnym synem odciśniętym w przezroczystości
jajecznicę posypaną niebem ze skwarkami gór i chlebem do tego ziemi sól dębowy stół na kwiecistym obrusie najlepiej wrzos i róże pół filiżanki kawy z dodatkiem śmietanki świeżej porannej jaką ptaki wyśpiewały witając z...
ja pajacyk patrz jak ładnie skaczę podnoszę ręce klaszczę nogą do czoła dotykam ogólnie zginam kręgosłup chociaż go nie mam namalowałaś mi włosy i przeciętny uśmiech że nie wspomnę te oczy przefarbowane puste...
jaką dzisiaj opowiesz historię o sytuacji na końcu świata czy jak gorące było słońce a może o pani z rasowym pieskiem i dziecku śmiejącym się do lizaka o panu co drzwi otwierając nie omieszkał urodę pochwalić pewnie...
pstryk i znika trzask gaszonego słońca w kontakcie małe zwarcie rozwarcie nogi w kształcie procy nabierają mocy wystrzału łaskotanie w gardle smak paznokci dotyk ściska skurcz wyzerowany stan licznika znika...
nawet powieka nie zadrżała gdy mała miała w garści ptaka w drugim ręku rumaka i podczerwień wywoływaną rżeniem pastwisk widzianych kontem okna zawieszona od wschodu po zachód w nieruchu pająka czekała rozkminiała...
zapytany o dalszy ciąg nie odpowiedziałem stan rzeczy jest nienormalny formalnie skazany na rozciągłość utylizacja nie dopala śmieci zawsze zostaje popiół gumoleum zamiast czerwonego dywanu w obiektywie przestrzeń a...
zaciągnij się mną po woli i głęboko żebym poczuł jak wysysasz ze mnie życie plącz o korzenie dzieląc ciał na czynniki pierwsze nakarm torfem ostatni oddech zalej stęchlizną odziej skrzekiem czoło na oczy połóż węże...
samopoczucie a raczej uczucie zaserwowane wykwintnością krzyku przypomina efekt gwizdania na wiatr gdzie prócz dźwięku rozbitego o echo dostaję bólu ucha i chwilowe krwawienie z nosa ciężkie -podnieś się sam- rozcią...