Przezroczysta jak blada poświata ranka. Ulotna niczym kropla letniego deszczu. Taka sama, jak co dnia. Twarz zakryta drżącymi rękoma. Uciekające spojrzenie, wstyd pokazać prawdę. Majaczący obraz, fałszywe fale....
#miłość
742 utworów z tym tagiem
Mówię ci codziennie Że wyglądasz pięknie Do ciebie należy serce me I że kocham usta twe Chwalić cię mogę bez przerwy Tylko wtedy nie jestem smętny Widzę przy tym twój uśmiech nieśmiały Przy którym daje ci pocałunek mały...
Mów do mnie szeptem, cicho. Śpiewaj mi do snu jak anioł. I ogrzej ciepłem słów chłodne usta. Napraw moje serce spokojem myśli. Złagodź ból wewnątrz duszy. Tak, jak tylko Ty potrafisz. Pozwól, że obejmę tę chwilę....
Moja miłość jest jak kartka biała Na której każda litera jest mała Tylko na końcu litery są wielkie Bo wtedy chwile miłości są piękne Na początku miłość musi być drobna By później mogła być ona owocna Na końcu miłość mocy...
kiedyś mnie złamiesz jak suchą gałązkę porwiesz jak kawałek sukna i rozrzucisz nie będę ci wtedy potrzebna niektóre części padną na ziemię inne znikną pod złotym piaskiem i utoną nie będziesz mnie wtedy kochał...
Opowiem Ci bajkę o magicznym lesie, gdzie żyły sobie małe kotki liżące w uszko, a między drzewami biegały leśne zwierzątka, które po cichutku, prawie niezauważalnie łamały gałązki. Wokoło unosiła się aura spokoju i błogości,...
jestem być może pod pretekstem do tekstu pluję wydobytą przeszłością wydzieliną z kopalni umysłów a odruchów ludzkich brak a odruchów ludzkich brak wymaż, wymaż, wymaż czas! zabij się z miłości wytnij z wiary serc...
więc patrz dzięki szczegółom zostanę dłużej w twojej pamięci zapach skóry z bukietem perfum zawsze przypomni o mojej osobie impostacje wychwycą wrażliwe uszy aby przechować w korze mózgowej w kubkach smakowych słon...
milczenie zastygło między sąsiednimi drzewami tak łagodnie skromnie bez zbędnego szumu pogłaskało przutuliło najczarnejsze dłonie gniewu wiedz że rozjaśnia się po najciemniejszej burzy świta po najgłębszej n...
usprawiedliwiam siebie że nie zdołałam zagrać kilku par skrzypiec na jednym koncercie choć ballada płynęła przez ciało nie potrafiłam upiec tuzina pieczeni nad jednym ogniskiem które strzelało ciepłem i czerwienią...
solidna torba ze skóry a w środku kruche szkło źrenice pulsują błyskiem zakrywając szarą mgłę na ciemnym niebie rozsiewam chmury z cukrowej waty ratuję krople żywych odcieni które spadają w czerń nie jestem ani...
bez powodu nie ujmuje moich dłoni ani myśli zawiniętych w koc nie ma iskry czegoś co nagle odsłoni perły w pryzmacie tęczy brakuje mi koloru dojrzałej maliny smaku świeżej pomarańczy to zbyt wiele symetryczny...
spuściłeś głowę nad stosem spraw sprzedałeś cele utkane z gwiazd zasłoniłeś oczy przed nieznanym zgniotłeś myśli tonem namacalnym utopiłeś się we własnej słabości jak topielec płyniesz w wir doczesności a ja wręc...
zapadłam w jego oczy splątanym spojrzeniem z dłoni zgarnęłam ciepło by rozgrzać ciekawość oddałam się chwilom jak barwnym obłokom gdzieś wysoko nad dachem w tunelu stu pragnień byliśmy sami ubrani w światło kominka...
wróciłeś wreszcie do naszego M3 ominąłeś mnie wzrokiem jak omija się korki zrozumiałam że dziś szerokie biodra nie będą mi potrzebne wciąż niezmiennie stoją między nami urwane stłumione rozmowy niedokończo...
Zmieniłeś mnie W siebie. Byłeś moją duszą. Powiedz dlaczego? Zły obrót sytuacji. Błąd. Źli ludzie tak kuszą. Chciałam ciebie więcej. Wszędzie twój oddech. Twoje ręce. Chciałam tylko niczego. Twoja cała. Te pragnienia,...
wtedy to, jak bezlitośnie i pochopnie myśl tnie rzeczywistość na kawałki wyrzucając Cię na brzeg nicości i oddalenia kiedy dotrzesz na powierzchnię i nawilżysz usta płonące jak ciało od wewnątrz tutejszy promyk
ogołociła mnie znów urwała kobieta o strasznym obliczu znów nie wydała grosika pani z warzywniaka
cisza zanurzona w bieli flirtuje ze strachem w czarnym kapeluszu granatowy hałas osuwa się krzyczy czerwienią różowy spokój zatapia kutry na horyzoncie przepraszam za tęczę siejącą zamęt
weź mnie pod włos delikatnie przez palce skrzydłami dłoni omieć szyję bezszelestnie z pasją odgarnij kosmyki piaskowej burzy drzemiące papierowe słowa w kałuży utop wspomnienia o tamtych by nie zakłóciły...