całe miasto śpi a do ciebie tak daleko na niebie zamieć płonących ale tylko jedna świecisz jeszcze mi się zdarza sięgać po tę jasność kiedy w głębinach poezji topię tęsknotę wracasz w blasku
Utwory
brudną duszę chciałem wyprać złośliwi na tabliczce zamienili "p" na "s" teraz to mam to wszystko głęboko
tam gdzie wiatr usiadł w kącie ta sama a jednak inna przesypiasz szczęście kiedy słońce toczy się chodnikiem na trzeciej licząc od niego przecież my ty i ja spójrz z chmur lepię dla ciebie baranka na podkasztanowe...
mówisz nasze losy potoczyłyby się inaczej gdybyśmy poznali wcześniej alchemię serc a ja dorabiam skrzydła z płatków róży by z lotu ptaka aż po horyzont obserwować teraźniejszość cała ta podróż w nieznane pragnie rozbij...
i rzekł bóg idźcie wiosna na huśtawce spragniony chłopak majowa dziewczyna młode żyto w krzywe noce
gdybyś była zbożem chciałbym być żniwiarzem co czyni podobnie jak motyl gdybyś była kwiatem
kobieto o tęczówkach nie do końca w kolorze blue spoglądasz na mnie z góry ale to ja lecę uniesiony twoim wzrokiem patrzysz bez mrugnięcia ruchem jednostajnie przyśpieszonym ale to ja nie umiem oczu oderwać
kiedy życie zapisuje na codzienne kursy umierania wrażliwość pozostawiona sama sobie słowa uwięzione w ciele wyobraźnia i chęć poznania samoświadomość próbująca pojąć sens ewolucji uczucia zagubione w fabryce czekolady...
wsłuchaj się w rytm nie zasypiaj kiedy cię pożądam odłóż globus na inną okazję tej nocy ofiaruj spełnienie po wszystkim pozwól byśmy spoczęli ułożeni w łyżeczkę a dłonie nadal będą sycić wyobraźnię
spokojnej przystani jesteśmy między słowami kiedy pustostan uczuć jest jak gadanie do deseru niedzielna pierś z kurczaka nie zastąpi natury szukajmy siebie na marginesie nocy umierając pośród szeptów
kiedy jesteś obecna tylko połową cały ten zgiełk sen o dłoniach pozostaje na rozdrożu jak sobie przypominam na przestrzeni lustra brakuje naszych odbić zróbmy wszystko by uciec z czasów wiecznie minionych dostrzeżmy...
gdyby tak można wierszem który posiada uśmiech sprawić byś była radosna za dnia pisałbym non stop by nocą czytać twoje szczęście zapisana
kiedy na dachu weny mówisz mi więcej niż "milcz" ubierasz biel w jaśniejszy odcień czerni wymijając rzeczywistość uciekam słowami w ciszę nie chcę męczarni przy tworzeniu wiersza byłaś pierwsza poezja musi poczekać w...
kiedy stygnie zimna kawa nie musisz być samotna beze mnie jak ona zamarzasz od środka tylko razem możemy wyleczyć świty z mroku choćbyś nawet sprowadzała na zdradzieckie manowce zawsze pójdę z tobą na spacer w kwitnąc...
z drugiej ciszy krzyczysz taka pełna żalu "błagam cię nie walczmy już więcej te ekstremalne przeżycia wypalają nam dziurę w mózgu nawet niedzielny rosół nie pomaga gdzieś pomiędzy miłością a nienawiścią są domy które t...
trzymasz mnie na dystans dopóki nie zerwie się sznurek potem pacnę sobie w młode żyto podobno mam oczy zielone z nadzieją więc otwieram kłosy powiedz mi gdzie zachodzi twoje słońce tak bym w zaprzyszłości mógł doczekać...
kiedy nikniesz za horyzontem w przemieszczeniach światła pochłaniasz mój mrok ciągle powracam w zapach zółtego piasku gdzie pozostawiłaś ślady niezmywalne falą tam opalałem sie tobą czerpiąc z muszli jak z kielicha ro...
zaparkowaliśmy fiolet na ziemi w obecny czas wplatając fiołki to przesłanie jak gwiazdka z nieba usuwa spod nóg samotne kamienie nastaje czas ciepłych oczu lusterka pozostawiamy za sobą rozkrzyżowując cierpienia ułożen...
zapomniałem już jak smakuje ekstaza w każdym przypadku kiedy przekwitają maki wędrujemy obojętnie w miłość uwspółcześnioną puste życie traci lśnienie krótkim erotykiem przemienione w codzienność tylko oczy jeszcze zawi...