jak wielką siłę miewa kosmos to ekspansywne rozgwieżdżone zwierzę wie może tylko bóg o ludzkiej twarzy nadgryzionej przez antymaterię z wyrzutem patrzący przez lunetę na cuda, których nie zaplanował jak wielką siłę miewa k...
Utwory
Minęły kolejne dwadzieścia cztery godziny. Nadszedł czas romantycznych kolacji przy świecach. Czas, kiedy jedno prowadzi drugie pod rękę Choć żadne z nich nie jest niewidome. Galeria ludzkich kształtów, po dwa egzemplarze na...
moje kochanie odgryzło mi dłonie gdy nie patrzyłem moje kochanie co się dziś stanie? przecież dotychczas co noc cię dusiłem moje kochanie troszeczkę się boję że się położę i już nie wstanę
Minęły kolejne 24 godziny i nastał czas romantycznych kolacji przy świecach (mówili, że jesteśmy tym, czym się żywimy) Galeria woskowych figur jedna, druga przy tym stoliku to by było na tyle. Teraz blisko, twarzą w twarz...
Zaiste, w jego głowie nie po raz pierwszy tego wieczora zjawiły się kukły. Przybyły nagle i niby deszcz meteorów zorały równinę myśli. Nagi i bezbronny pozwalał, aby końce kolejnych gabitów przebijały jego mózg na...
samotność doskwiera mi tak jak ślepcowi mgła rozbieram się i pilnuję swoich ubrań stoję na czatach nasłuchuję bo tylko to mi pozostało skoro wzrok jest do niczego dostaję gęsiej skórki bo słyszę stojąc po kostki we m...
Żona co noc wpuszczała do jaskini niezaspokojonego Lwa młode jagnięta Jagnięta nieme ze wzgórkami porośniętymi niezerwanymi jeszcze złotymi runami Nocne sukuby bez śladu potem w mgiełce porannej zaganiane do zagrody n...
Czasem rzucą się na siebie dwa kapryśne mięsa kawały które zapragnęły nagle znów stać się dla siebie ustami
Ona nosiła kolczyki w źrenicach Mąż jej podglądał facetów w latrynie Ona wcinała pasztecik dla kota Mąż zaś wykradał portfele w kinie Imię jej było Alicja, w krainie Czarów nigdy nie była Jemu było Noe, to trochę naiwne L...
ciała oślepłych oddano dziś fontannie chrupiące kości otoczono wodą milczą o wielkiej zbiorowej marzannie usta zaszyto by pragnienie rosło za to podziwiać bogactwa krainy do woli będą, bo wzrok im zwrócą wiosną w krainie...
Wasze tabu, moja buta Niegdyś w betach Teraz w Tebach Wciąż pamiętam o potrzebach... Arcytabu? Arcybuta! Tuba ryczy: bata szukać! Tabula rasa Ja jestem tabu, już od bobasa! Tabum! Tatabum!
patrzę gdzie ogród mój się podział... jest przecież tutaj tuż przede mną ostatni brzask nóż nad gehenną kwiatu któremu powierzyłem życie promień ostatni to, samotnik wdarł się bezprawnie w mrok ogrodu świeci jak gwiazda st...
Tu śnieżnokrwawe bbq tam rozum tuż ciepło me własne bezbarwne kuriozum tuż już smużką wonną unosi mnie zima tu w dżdżu już drwa płoną tuż płomień więc… to oddech tak płonie już mróz go zamiata mój oddech w śnieg toni...
miazmaty kartoflane... obiadki kochane! potrawy nieudane żołądki rozepchane powietrzem co się nam zwróci - prędko obetrzem Hola, ścierę daj, Pietrze!
Zaplątana w szprychy głowa ofiary chwieje się, kolebie, jak martwy pies na powierzchni leniwej, szerokiej rzeki. Wykonuje swój ostatni ekstatyczny taniec, ostatni nerwowy obrót zanim potwór maszyny odtrąci ją zniecierpl...
Zabiegał o tę miłość jak wściekły pies skonstruowany z krwi, kości i piany Wyrywał ją siłą nieistniejącą tak, jakby zdrapywało się resztki tlenu z martwego, nieczynnego niczyjego już podniebienia
teraz nareszcie cisza spokój w doskonałym korytarzu naszego wspomnienia miłość rozkwitła ferią sekund szarego końca u wylotu kusi wiecznością po kilku dniach bezkrwawej wojny na cynglu zawisł trup miłości nieprawomyślny...
zimny szpon ucieka wgłąb cudzego ciała aby rozorać martwe pole cudzego wnętrza zagarnąć skarby zostawić ślady stworzyć ból zagrzebać się po nos w otchłani drugiego człowieka jak kret nigdy nie wrócić skąd się przy...
oto jest biel - nicość świetlana rozbita na tysiące stron oto jest czerń - zgłoski cierpienia scalone w poematu pion unoszą dumnie pusty wzrok nad kłąb nieludzkich białych dni czym są? przybyły skąd? kruche jak furtka z s...
chowa się w mglistej pancernej przystani u kresu nocy, o krok od śpiewania pod wschodzącymi piórami ochoty w wykwintnym pałacu suczego ogona priapicznym swym parciem ta wola bawola dociekaniem wbrew prawu miłości logice...