w moim sercu słońce słabnie księżyc jasny jak nocny jastrząb widziałem dziś kruka zły to znak śnią się wydarzenia których nikt nie pozmienia wydarte karty historii chowają mędrcy o białych włosach jak śnieg Atlantyda żyje w...
Utwory
kim że jestem w świeci kłamliwych zawiłych słów na dłoniach praca szczęście że dzieciom dobrze płynę w bezmiarze bez powietrza uciekają lata scena po której drepce nie jest łatwa schodzę pokonany bezsilny słaby...
ten próg ile to stóp małych większych szlifowało ten drewniany kawałek drewna ciemny i jasny słój przybliża spór słów ten krzyk płacz radość i śmiech gdy małemu człowiekowi coś nie tak zagrało lub gdy po myśli się ziściło...
nie odnajduję siebie szukam dzień po dniu minuty lecą jak białe mewy życie moje jak nadmorskie fale leżę na wydmach nadmuchany balonik reklamówki puszki pobite butelki zaśmiecamy głowy nałogami pustymi dziewczynami mo...
idę od początku do końca uczyłem się chodzić bądź mnie uczono doszedłem gdzieś gdzie miejsce bez odwrotu szukam siebie szukam domu wszystko co mam mało ważne jest szukam dalej bez wskazówek i znaków wymyślony w świecie lęk...
spijam namiętność wtedy zawsze gdy rozchylasz usta mienisz czerwienią falbanki delikatne koronki kwiecia oplatają mur domu bluszczu liście twoje ciało ociera się o moje ciało napięty od napięcia zawsze przed na luz...
czas pojęcie względne prosta i zakrzywienia w przestrzeni wśród gwiazd dobry i gniewny jak wiatr lekki nadmorski halny ciepły groźny słabe ciała nie mogą się cieszyć przychodzi jak sen zawsze się kończy on nie żyje p...
idą parami idą dni nasze płacz nie ma miejsca nie dla nas poddanie w naszym mieście żyje coś więcej niż my sami spękany dzban w mej ciężkiej głowie ulice czarne chodniki szare betonowe ciężkich myśli wymiana stłuczone szkł...
życie to podróż do domu piękne wielkie słowa nie opiszą zjawiska to się dzieje wokoło w każdej rzeczy największe bogactwo oddechem siły dobra gdy śmierć zapuka by przejść przez ucho igielne wyjście z sytuacji drugą s...
kocham cię odwzajemnienie odbiciem lustra zniekształcone bicie serca płyną dni w jedna stronę po drodze gubię drobne rozdarty stłuczony jak dzban nie pozbieram się ciężko nie wiążąca rozmowa nie dojdę na szczyt...
pocałunek na policzku wiosenny deszcz jak kropla łez ciepłych słów odeszłaś jak rytm muzyki dumna wymazałaś z pamięci słodycz chwil teraz gdy wspominam ten czas bez sensu wzdycham zapisuję zdania na kartkach bez...
przekonał mnie czas by w pokorze trwać z niczym się nie spiesz czas wyleczy z ran pozostawi blizny głęboko w pamięci chory świat budzi chory świt zapalasz znicz ogień patrzy w niebo widzi ciepło gwiazd gdy umierają...
głowa wypełniona istotą myśli którą pielęgnujesz nie mów nic twój głos pełen miłości mam w sobie drobny grzech co skrywam gdzieś głęboko choć brakuje sekretnych miejsc bezbronny odczytujesz po słowach gestach wzrok...
jak na skrzydłach łapię wiatr barwy motyla łąki wyłożone jak dywan lśnią zielonym światłem dotyk nieba biały puch palcem rozcinam przestrzeń krople dżdżu moczą włosy jasne jak śnieg mgły znad jezior idą nieśmiało n...
odchodzę swoją drogą jak słońca cień nie będę kolcem w sercu nie będę cierniem w oku już czas spakować kilka marzeń świat pokochać zbudować coś innego napić się wina z przypadkowym człowiekiem całkiem przypadkiem nie mówi...
wszystko układa się po myśli idą dni na opak środkiem ulicy ciemnej jasnej od zniczy wskrzeszone sekundy życia uciekają w niepamięć zmarzniętej znieczulicy ogólnej serca martwicy ludzie myślą że są nieśmiertelni maja rację...
do źródeł miłości dojść nim wyschnie ostatnia kropla mało ciągle mało dobroci która ze światem się kłóci idę koło sceny życia jak na koncercie zabawa muzyka w sercu tylko mi nie gra rozstrojony jak pusty bęben w kolejkach...
serce boli płacze przed domem skała leży od kilku lat modlę się do niej trzeba w coś uwierzyć wybaczysz błędy drobne grzechy i to że omijałem proste ścieżki wskazywałeś drogę prawdy nie słuchałem dopadł zmrok zaka...
wszystko dobrze doktorze tylko żeby nie te schody trzeba się nachodzić leki działają w dobrą stronę stolec był rano trochę śmierdziało drzwi zamknięte zimne klamki dotykam ust roztapiam lód w oknach smutne kraty...
wyznaczysz czas i miejsce zapisane w księdze życia bądź śmierci kręte ścieżki zaciera kurz strzepuję popiół zmarnowanych dni ulotnych jak myśl na przekór wszystkim i wszystkiemu obieram dobry kierunek idę na niebie wiecz...