Cielskiem w sztoku, Poczynił ukłon w dwukroku, Nieprzejrzysty w oddechu parsknął w wąsiska, Czkanie pod brodą w grymasie zaciska, Nie przecząc brzydoty, Nabrał kloszardzkiej ochoty, I przybierając formę bydlęcego pokroju,...
#poezja
289 utworów z tym tagiem
I uszła duszyczka pod oblicze nieba, Pytały ją gwiazdy, czy zemsty jej trzeba? Gdy bezwstydnie wycisnął z niej sprzeciwne dreszcze, Wstrętem duszonych oddechów na wietrze, Ostatni oddała we łzach niewiasta, Oddech, co zdusi...
W skalistej dolinie wiatr huczy w wapienie, Marszcząc nieboskłon na jeziornym odblasku, Lotem co dolinie nadaje zdobienie, Mknie pośród drzew zamknięty w potrzasku, I puszy klony tak strojne w swym bezmiarze, I wydzwania pi...
Gdy zwodzi zmysły bezmyślna ochota upojenia, Kryjemy się wśród drzewnej chałupy z półcienia, Wśród drzewnej ostoi, gdzie brak tchu i czasu, Wzniosłej wzdłuż ruczaju, gdzieś pośrodku lasu, Na przekór wierze wynędzniałego klechy...
ukryję pod nim twarz byś nie ujrzał moich oczu które płoną gdy jesteś blisko zachowam w myślach wszystkie wstydliwe słowa które leżą w kącikach ust uchylę czasem kilka słomek byś mógł choć musnąć gorącej lawiny któr...
mam dwadzieścia osiem lat i nie wiem niczego może kiedyś ocaleję odbuduję swoje kamienice odkurzę powieki i przejrzę ponad reguły wbrew zasadom ulepię z gliny garnki które wypełnię doświadczeniem tylko moim tylko...
milczenie zastygło między sąsiednimi drzewami tak łagodnie skromnie bez zbędnego szumu pogłaskało przutuliło najczarnejsze dłonie gniewu wiedz że rozjaśnia się po najciemniejszej burzy świta po najgłębszej n...
usprawiedliwiam siebie że nie zdołałam zagrać kilku par skrzypiec na jednym koncercie choć ballada płynęła przez ciało nie potrafiłam upiec tuzina pieczeni nad jednym ogniskiem które strzelało ciepłem i czerwienią...
solidna torba ze skóry a w środku kruche szkło źrenice pulsują błyskiem zakrywając szarą mgłę na ciemnym niebie rozsiewam chmury z cukrowej waty ratuję krople żywych odcieni które spadają w czerń nie jestem ani...
bez powodu nie ujmuje moich dłoni ani myśli zawiniętych w koc nie ma iskry czegoś co nagle odsłoni perły w pryzmacie tęczy brakuje mi koloru dojrzałej maliny smaku świeżej pomarańczy to zbyt wiele symetryczny...
spuściłeś głowę nad stosem spraw sprzedałeś cele utkane z gwiazd zasłoniłeś oczy przed nieznanym zgniotłeś myśli tonem namacalnym utopiłeś się we własnej słabości jak topielec płyniesz w wir doczesności a ja wręc...
zapadłam w jego oczy splątanym spojrzeniem z dłoni zgarnęłam ciepło by rozgrzać ciekawość oddałam się chwilom jak barwnym obłokom gdzieś wysoko nad dachem w tunelu stu pragnień byliśmy sami ubrani w światło kominka...
wróciłeś wreszcie do naszego M3 ominąłeś mnie wzrokiem jak omija się korki zrozumiałam że dziś szerokie biodra nie będą mi potrzebne wciąż niezmiennie stoją między nami urwane stłumione rozmowy niedokończo...
ogołociła mnie znów urwała kobieta o strasznym obliczu znów nie wydała grosika pani z warzywniaka
cisza zanurzona w bieli flirtuje ze strachem w czarnym kapeluszu granatowy hałas osuwa się krzyczy czerwienią różowy spokój zatapia kutry na horyzoncie przepraszam za tęczę siejącą zamęt
uwiodłaś nawet księżyc który oświetla twoje stopy niegodny odbicia w źrenicach przyćmiłaś wszystkie gwiazdy gasnące tęskno w twoich oczach niegodne lśnienia różanych ust nie jestem warty szukać choćby spojrzenia...
gdy mosiężne chmury zaciągają twoje czoło układam usta w trąbkę i bawię się wiatrem lekkim podmuchem głaszczę wzburzone źrenice tulę myśli nasiąknięte brudem by przegonić szare cumulusy moje powiewy kolorują mrok...
czasem wspominam w błękitnych myślach pachnące wanilią chwile dzieciństwa przez włosy obłoków oglądam fragmenty przez warstwy szumów wyłapuję nuty wiolonczela i lutnia nadają smak wspomnieniom perły w kątach oczu m...
oblizujesz wargi pełne rozczarowań pokryte szronem w oczekiwaniu na słodycz nasiąknięte chwilą gorących ciał dreszczy wyśnionych rozchylasz usta jakby były drogą do twojego wnętrza wyściełanego śniegiem tak...
wymknąłeś się z moich ust na paralotni słów wyżej niż sięga wzrok zapomniałam twoje oczy pogubiłam łzy prędzej niż zapadł zmrok nucąc wyłapuję z deszczu ziarnka pieprzu ciszej niż kiedykolwiek czasem rzucam spojr...