jesteś żoną matką kochanką w błękicie nieba nic nie potrzeba idziemy szeroką drogą świata los łaskawy naparzył kawy uśmiechnięci zrywamy kaczeńce nasze dzieci w promieniach jasnych obłoków niewiele nam potrzeba kilka krope...
Utwory
kij ma dwa końce pada mówisz odejdź kilka kropel słone łzy pająk w swej dziurce boi się krzyk męczy mnie mówisz jest lepszy narazie dobiegłaś do mety ruszaj nie masz czego szukać
jestem przytłacza nędza pod dachem trzciną krytym mieszkają dobre serca miłe głosy obdarty z uczuć nie oddycham blade dłonie zapadnięte policzki jak polska droga z przerwami do Ciechocinka na odcinku z renty...
bez wypłaty idę chodnikiem omijają mnie ludzie śmieją się kwiaty ptak przedrzeźnia bełkotliwa mowę zamknięty w sobie znikam za rogiem grosza nie umiem utrzymać koledzy kochają hojność zakłopotany co powiem małżon...
nalej więcej wody szklanka nie wystarczy przełamałem pierwsze lody tańczysz tańcz po świt jasny kanapka z serem brzmi tak samo jak echo w pustym lesie gdzie tylko jeże nie wierzę płynę w powietrzu na wietrze sunę aleją...
gwiazda niesłychane na niebie i ziemi suną karawany suną sanie śnieg z piaskiem rozsypany myślą ciągnę do mamy gdzie ścieżki płoną pokusami co jest między nami wylane mleko skapuje na podłogę leżę zmęczony...
wiatr głaszcze twarz jedwabiste włosy czeszesz palcami szminką malowane usta błyszczą w promieniach słońca szukasz uniesienia spokojny duch niezmącony codziennością łagodnym spojrzeniem onieśmielasz masz mnie na zawsze...
kroki słychać ze strachu ciężko oddychać sytuacja napięta struną igła wbita w ciało żyły napchane adrenaliną z pyska ślina kapie zimna dłoń za kark łapie w głowie kilka scenariuszy świt jak sen po burzy nie bój gdy no...
im wyżej mierzę tym niżej spadam nad życiem ciągle rozważam zbieram myśli jak grzyby po deszczu pełny kosz wyglądają czarne główki łowię najcenniejsze zamieniam w słowa trochę piszę kreślę jak to wieszcze nie obchodz...
gdy zacznę nie umiem skończyć chcesz mnie wykończyć biegnę myślami po śliskiej skórze palce tu i ówdzie dotyk policzków na twoim udzie sił starczy nam do rana gdy świeca straci płomień odpowiem na twoje pytania ni...
zapadam się ziemią w sobie sól tej ulicy zlizywał czas niewybredny został asfalt jak ser dziurami przekwita ciągnął myśli wolną drogą nie chcę tutaj umierać wszystko się zmienia mnie to to nie dotyczy w sobie czuj...
nie ma sił by iść daleka droga ciemny kres drogowskazem kilka gwiazd chusteczkę co mi dałaś wycieram pot słony jak łzy w dłoni ściskam cząstkę ciebie kim jestem w świecie pełnym nocy i dni odpocznę w przy drożnym rowi...
zwykła kartka zapisana biała w kratę czarną kilka słów płonie podsyconym ogniem twoje myśli trawi kora mózgowa ostatni łyk rozstanie bez słów komórki obumierają szare jak chłodem dni owinięte bez czapeczek zimno...
co za świat gdy trzeba walczyć miało być jak w bajce na kładce wspomnienia zaciera kurz nie warto się martwić walka sumienia nie wytrzymam siedząc w cieniu odkopać to co zagrzebane ruszam przed siebie nic tu po tobie...
zastygły wzrok betonowe spojrzenia w cieniu życia skradam się z ukrycia główną rolę gra strach mocnym biciem serca niosę w koszyku jagody bądź miła a ja bezpieczny przy tobie budzą się natchnienia rozkwitam kwieciem od...
spękany jak ziemia spokój ducha spragniony kropel miłości echem w pustym dzbanie odpycha zgraję mówisz o pokoju zło poza granicami obity bruk krwawi co z nami przepaść między nami ostre krawędzie pordzewiałe wygrywa s...
wyleje się złoty deszcz prosto z nieba błękitem spowije nasze smutne oczy pragnienia ostudzi lądowanie ust na policzku bladym od strachu skąpani w promieniach zieleniom pachniemy przed siebie złączeni pierścieniem miłośc...
z żalem cię żegnałem sypałem kwiatki niebieskie ruscy żołnierze na wagonach karawany ciągnęły na wschód z kim będę teraz wódę pił myślałem tak żal śpiewali że będzie przepięknie jakoś nie tak miało być wiążę koniec...
jak ćma szuka nocy oszukana płonieniem świecy drżącym trzepotem zawija banknoty dusz kroczy bladym świtem miesza się życiem tu i tam zapomniane słowa wyskrobuję z szuflady płonie tęcza z nią pedały serca biciem oddeche...
przepraszam za swoje zdanie podajesz stek na śniadanie kubek kawy aromatyczny zapach zniewala mnie daj całusa przytul się do ciała w ramionach jesteś taka krucha szukałem cię po świecie małym jak pole warcaby na skakan...